MENU

27.11.14

Natura Siberica Aralia Mandshurica - krem do cery suchej na dzień i na noc


Moje doświadczenia z naturalnymi kosmetykami do twarzy nie są specjalnie udane. Ich popularność sprawiła, że przerobiłam kilka kremów różnych producentów, mając wobec nich dość wysokie oczekiwania. Niestety, w jednym przypadku moja cera zareagowała przesuszeniem, w innym krem ją zapychał. Raz skończyło się na podrażnieniu i uczuleniu, a jeśli już znalazłam taki, który nie robił mi krzywdy, to zwykle nie odpowiadał mi zapach lub formuła. Krótko mówiąc, zawsze było coś nie tak. 

Na kremy Natura Siberica natrafiłam przy okazji zakupów na stronie któregoś sklepu z rosyjskimi produktami. W głowie kołatała mi myśl, że może niesłusznie skreślam naturalne kosmetyki do twarzy i zanim postawię kropkę nad "i", wypadałoby dać im jeszcze jedną szansę. Postanowiłam pójść na kompromis, bo kremy nie mają całkowicie naturalnych składów, ale posiadają wszelkie certyfikaty plasujące je w grupie kosmetyków naturalnych i organicznych (nie zawierają sztucznych tłuszczy, olejów, silikonów, parafiny, syntetycznych składników chemicznych, parabenów i innych substancji uzyskiwanych przy destylacji ropy naftowej).


Większość z Was (tych blogujących przynajmniej) pewnie wie, że nie jest łatwo zrecenzować krem. O ile można opisać krótkoterminowe efekty, takie jak stopień nawilżenia, czy szybkość wchłaniania, tak właściwe działanie pozostaje, że tak enigmatycznie napiszę, zagadką przyszłości. Na podstawie kilku czynników mogę przewidzieć, czy stosowanie danego kosmetyku niesie przyszłe korzyści dla mojej skóry. Dodatkowo, żeby faktycznie je zaobserwować i móc ocenić, musiałabym być mu wierna dłużej niż miesiąc/dwa. Dlatego do recenzji kremów zabieram się jak pies do jeża (na przykład pisząc długie wstępy). A jeszcze trudniej jest, gdy bohaterowie recenzji, tak jak dzisiejsi, budzą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony składy wyglądają dobrze. Z drugiej jednak czuję, że moja skóra potrzebuje nieco innej pielęgnacji. Zastanawiam się, czy to kwestia przyzwyczajenia do kremów cięższego kalibru, czy lżejsze kosmetyki, które mimo że pielęgnują, dostatecznego nawilżenia nie są w stanie mi zapewnić.

Skład kremu na dzień: Aqua, Coco-Caprylate/Caprate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Stearate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Glycerin, Sorbitol, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Hydrolyzed Wheat Protein, Parfum, Prunus Persica Leaf Extract, Linum Usitatissimum Seed Oil, Aralia Mandshurica Extract, Palmitoyl Tripeptide-5, Dipeptide Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water, Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Extract, Arnica Montana Flower Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Aquilegia Sibirica Extract, Festuca Altaica Extract, Hesperis Sibirica Extract, Citric Acid, Corn Starch, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, CI 75125, CI 75130, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldexyde, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha Isomethyl Ionone.

Skład kremu na noc: Aqua, Butyrospermum Parkii(Shea) Butter, Dicaprylyl Ether, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Octyldodecanol, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Sorbitol, Tocopherol, Prunus Persica Leaf Extract, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Oil, Macadamia Ternifolia Nut Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Hyaluronate, Parfum, Hydrolyzed Wheat Protein 9, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolenate, Xathan Gum, Palmitoyl Tripeptide-5, Dipeptide Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Citric Acid, Pinus Siberica Seed Oil, Polyglyceryl-6 EstersPS, Bisabolol, Linum Usitatissimum Seed Oil, Aralia Mandshurica Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water, Calendula Officinalis Flower Extract, Avena Sativa Seed Extract, Aquilegia Sibirica ExtractWH, Festuca Altaica ExtractWH, Hesperis Sibirica ExtractWH, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Corn Starch, CI75810, CI75130, Caramel, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3 – cyclohexene Carboxaldexyde, Linalool, Butylphenyl Methylopropional, Alpha Isomethyl Ionone.

Uwaga, na wielu stronach internetowych krążą nieprawdziwe listy składników, sugerujące, że są to kosmetyki 100% naturalne. Nie wiem czym jest to spowodowane, być może kremy były kiedyś dostępne w innych wersjach. Jaki jest ich właściwy skład widać powyżej - kremy zawierają sporo substancji czynnych pochodzenia naturalnego, ale też niewielką ilość konserwantów, czy substancji zapachowych. 



Celowo sięgnęłam po wersje do skóry suchej, kierując się wcześniejszymi doświadczeniami. Te podpowiadały mi, że moja cera, którą określiłabym jako normalną ze skłonnością do przesuszeń, może potrzebować podwójnej dawki nawilżenia.

Przejdźmy do kremu na noc. Ten zawiera między innymi masło shea, ekstrakt z liści brzoskwinii, olej awokado, makadamia, z kiełków pszenicy, czy lniany. W składzie znalazła się też woda rumiankowa, nagietek i oczywiście kilka akcentów syberyjskich: aralia mandżurska, kostrzewa ałtajska i ekstrakt z orlika syberyjskiego. Dodatkowo bazą jest organiczny olej z cedru syberyjskiego. Wszystko brzmi bardzo ładnie i powinno działać. Niestety, nie do końca tak jest. Już przy pierwszym użyciu moją uwagę zwrócił lekko perfumowany, kwiatowy zapach. Niektórym będzie on odpowiadał, bo w sumie jest dość przyjemny. Ja jednak nie lubię tego typu atrakcji w kosmetykach do twarzy. Co więcej, mam wrażenie, że krem natłuszcza, ale nie nawilża zbyt dobrze. Mimo stosunkowo gęstej i treściwej konsystencji, którą na ogół lubię, nie sięgałam po niego chętnie. Nieco wolno się wchłaniał, co w sumie jest do przeżycia w przypadku kosmetyku na noc, ale słabe nawilżenie przy produkcie do cery suchej jest nie do przyjęcia.

Podobne odczucia miałam w przypadku kremu na dzień. Wraz aralią mandżurską, która ma zapewnić skórze miękkość i elastyczność, w składzie znalazła się część olei i ekstraktów zawartych w kremie na noc. W znajdziemy tam też też kwas hialuronowy odpowiedzialny za nawilżenie i witaminę E, która zwiększa elastyczność skóry. Na dokładkę mamy filtr SPF-20 (Ethylhexyl Methoxycinnamate - jest niestety filtrem przenikającym). Sam krem ma lżejszą formułę i wchłania się szybko, z tego też względu liczyłam, że będzie idealną bazą pod makijaż. Niestety, bywały takie dni, że nawet bez niego moja skóra była ściągnięta i przez większość dnia czułam dyskomfort. Wraz z początkiem jesieni, przy spadku temperatur i suchym powietrzu w nagrzanym mieszkaniu, perspektywa stosowania go nie jawiła mi się zbyt kolorowo.

Oba kosmetyki przy pierwszych testach wypadły całkiem obiecująco. Dodatkowym plusem była przyjemna szata graficzna i opakowanie typu airless, dzięki któremu dozowanie było łatwe i higieniczne. Niestety, po raz kolejny rozczarowało mnie działanie nawilżające. Dla mnie jest po prostu za słabe. Przy kremie na noc ratowałam się serum witaminowym z Lumene, natomiast krem na dzień spisywał się jako tako, tylko w przypadku gdy nie nosiłam makijażu, lub używałam lekkiego kremu tonującego.

Mimo wszystko, warto przyjrzeć się obu produktom. W żadnym wypadku ich nie odradzam, składy są ok, choć nie tak dobre jak mogłoby się wydawać. Po prostu nie polecam posiadaczkom cer suchych, bo w tej kwestii nie spełniają obietnic producenta.

Ciekawa jestem czy, ktoś z Was stosował kremy z Natura Siberica oraz jakie są Wasze doświadczenia z całkowicie naturalnymi kosmetykami do twarzy. Sprawdzają się u Was, czy tak jak ja, wciąż czujecie niedosyt i rozczarowanie?

pozdrawiam
Kinga
SHARE:
© 2025 ROSE AND VANILLA . All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig