9.4.14

Trzy odżywki do włosów suchych i zniszczonych


Zacznę od krótkiej dygresji na temat mojej czupryny. Aktualnie moje włosy nie są ani kręcone, ani proste o czym wspominałam kiedyś w poście <klik>. Ledwo co zaczęłam się powoli przyzwyczajać do nowej sytuacji (w kwestii włosów jestem bardzo oporna na zmiany), a już spowrotem marzy mi się skręt. Szczególnie gdy myślę o nadchodzącym sezonie wiosenno-letnim. Na razie jestem na etapie naturalnych fal, ale liczę, że kiedyś jeszcze ujrzę na mojej głowie burzę loków. Tak więc pianka do włosów wraca do łask (znalazłam ostatnio bardzo przyjemną i w miarę delikatną, ale o niej innym razem), razem z nią lakier i sklepowe odżywki. Tak, idę na łatwiznę, ale dość mam już użerania się z czymś co przez ostatnie miesiące żyło własnym życiem, za sprawą eksperymentów z naturalnymi produktami.

Moja przygoda z kosmetykami naturalnymi była wyboista i wiem, że sporo w tym temacie jeszcze przede mną. Nie zrozumcie mnie źle, wciąż jestem wierna olejowaniu i naturalnym maskom do włosów, bo doceniam ich moc i działanie, jednak używam też typowo drogeryjnych szamponów i odżywek. Włosy mam wysokoporowate i cienkie, przez co często puszące się oraz sprawiające wrażenie suchych i matowych, do tego często traktuję je farbami do włosów (z konieczności, nie z wyboru). Regularnie stosuję więc produkty jak te poniżej, bo zwyczajnie pomagają mi utrzymać ładny wygląd moich włosów.

Dziś skupiam się na trzech kosmetykach przeznaczonych do włosów suchych i zniszczonych. Dwie z odżywek (Nivea, L'oreal) są typowo silikonowe. Trzecia (Garnier) różni się od nich stosunkowo krótkim, prostym składem i jest bardzo zachwalana w blogosferze. Spodoba się tym, którzy za silikonami nie przepadają bądź ich nie potrzebują.

Odżywki stosowałam przez dłuższy czas, w różnych kombinacjach, najpierw skupiając się na każdej z osobna, w końcu używając ich na przemian. Jak się spisały, krótko opisuję poniżej.



1. L'oreal Elseve Cement-Ceramid - natychmiastowa kuracja odbudowująca dla włosów uszkodzonych i łamliwych - Ma za zadanie wypełnić ubytki i wzmocnić łuski, więc wydała mi się dobra do włosów wysokoporowatych. Według zaleceń producenta odżywkę należy nałożyć na mokre włosy i natychmiast zmyć. Szczerze mówiąc, czy zmywałam natychmiast, czy trzymałam na włosach przez kilka minut, nie widziałam różnicy. Sama odżywka ogranicza puszenie, sprawia, że włosy są miękkie w dotyku, ułatwia rozczesywanie. Krótko mówiąc robi to co większość jej silikonowych koleżanek.
Jeśli chodzi o odbudowanie i wzmocnienie łusek, rozumiem, że powinno to powodować wizualne wygładzenie i nabłyszczenie włosów. Z tego nie do końca się wywiązuje, bo moje po użyciu wciąż wyglądają nieco matowo. Nie opowiada mi konsystencja, jest zbyt płynna i przez to trochę źle się aplikuje - spływa z wilgotnych włosów. Zapach intensywny, niezbyt przyjemny. Ogólnie pod długą i obiecującą nazwą kryje się bardzo przeciętny produkt w wygórowanej cenie (ok 20 zł), nie polecam.





2. Nivea Intense Repair do włosów suchych i zniszczonych - Odżywka ma za zadanie pielęgnować, głęboko regenerować, wygładzać i ułatwić rozczesywanie. Z tą pielęgnacją i regeneracją bym się nie przesadzała - oczekiwałam od niej wygładzenia, nabłyszczenia i ułatwienia rozczesywania i w tej kwestii spisała się bardzo dobrze. Włosy się nie puszą, wyglądają ładnie i zdrowo. Dodatkowo, plus za zapach, który utrzymuje się po myciu i konsystencję. Pachnie typowo dla kosmetyków Nivea, jest gęsta, więc nie będzie przelewać się między palcami i spływać z włosów jak to miało miejsce w przypadku Elseve. Z pewnością sięgnę po bardziej popularną Long Repair żeby sprawdzić, czy spisuje się jeszcze lepiej. Tę mogę zdecydowanie polecić posiadaczkom włosów podobnych do moich.





3. Garnier Ultra Doux olejek z awokado i masło karite - od swoich poprzedniczek różni się krótkim składem i brakiem silikonów. Kupiłam zachęcona pozytywnymi recenzjami jakie zbiera. Początek był bardzo obiecujący, włosy były miękkie, błyszczące, uniesione i nie puszyły się. Niestety, przy dłuższym stosowaniu pokazała rogi. Jeśli używałam przez kilka kolejnych myć, włosy zaczynały się puszyć, a na drugi dzień były już niemiłosiernie przetłuszczone u nasady. W moim przypadku nie nadaje się po prostu do ciągłego stosowania, jednak używając jej zamiennie z innymi produktami, byłam bardzo zadowolona, bo wtedy fajnie odświeżała włosy. Plus przyjemny, jakby lekko kakaowy zapach - z założenia ma to pewnie być zapach masła shea. Konsystencja mogłaby być gęstsza, ale nie jest źle. Niemniej jednak, raczej nie mogę jej polecić z czystym sumieniem, myślę, że u posiadaczek cienkich, suchych włosów niekoniecznie będzie się sprawdzała.


Pora na krótkie podsumowanie. Szybko doszłam do wniosku, że bez problemu mogłabym się obyć bez najdroższej z tej trójcy, mianowicie L'oreal Elseve. Niby podobna do Nivea, a jednak efekt nieco gorszy, zapach i konsystencja nie ta, a cena zdecydowanie za wysoka. Dwie pozostałe spokojnie mogłabym stosować na przemian, uzupełniając pielęgnacje o inne produkty, choć Garnier nie jest bez wad. Jeśli miałabym wybrać jedną, która najlepiej spisuje się na moich włosach, to stawiam na Nivea Intense Repair, wydaje mi się najbardziej uniwersalna, włosy ładnie po niej wyglądają i jest przyjemna w użyciu.

A jak jest u Was? Jaki jest Wasz typ włosów? Macie jakieś ulubione drogeryjne odżywki?

pozdrawiam
Kinga
SHARE:

37 komentarzy

  1. Swego czasu notorycznie używałam tej odżywki Nivea i też spisywała się dobrze :) Muszę wypróbować tę Garniera, jestem ciekawa jak poradzi sobie z moimi włosami :) Póki co skończyłam Waxa - polecam, zapach nie powala, ale kondycja moich włosów się znacznie poprawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wax mam już na liście do wypróbowania, dobrze wiedzieć, że u Ciebie się sprawdziła :)

      Usuń
  2. Na moje kudły całkiem nieźle działają odżywki Nivea! Aż się zdziwiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kudły to idealne określenie tego co mam na głowie :) więc możliwe, że mamy podobne czupryny. Ja też polubiłam odżywki Nivea.

      Usuń
  3. ja kupiłam tą z garniera, zobaczymy czy się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam żadnej ale teraz używam Nivea diamentowy blask i pięknie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oprócz Garniera pozostałych nie używałam, ale jeśli o niego chodzi - nie cierpię, ani ja, ani moje kudłaki. Szampony wysuszają mi włosy i są ble w dotyku, a odżywka nic nie pomaga. Przynajmniej jeśli chodzi o tą serię, tak więc ja osobiście nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, chyba nie ma takiej odżywki która u każdego się sprawdza - u mnie daje fajny efekt jeśli nie używam jej dłużej niż 2, 3 razy z rzędu. Później też zaczyna puszyć, a następnie przetłuszczać włosy. Po przerwie, znowu jest fajnie, tak więc używam bez bólu na zmianę z Nivea. Szampon też mam, ale jeszcze go dobrze nie sprawdzałam, zobaczymy jak się spisze.

      Usuń
  6. W ogóle nie używam odżywek, bo według mnie niewiele robią. Stosuję po każdym myciu włosów maski. Jak na razie najlepsze, jakie miałam to Alfaparf Semi di Lino oraz Joico Reconstructor (obie dostępne w perfumeriach internetowych lub w Hebe). Są re-we-la-cyj-ne! Dodam, że moje włosy są co 2 miesiące rozjaśniane, suche, porowate i sianowate. Po tych maskach odzyskały blask, połysk i sypkość.Naprawdę je polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego typu odżywki mają za zadanie sprawiać, że włosy wizualnie prezentują się lepiej, ułatwić rozczesywanie itd. Sprawdzają się, jeśli chcemy uzyskać szybki, chwilowy efekt i pod takim kątem je opisuję. Pielęgnacja to zupełnie inna bajka, tu oczywiście niewiele robią i mimo niefortunnej nazwy, raczej nikt nie oczekuje od nich odżywienia :)

      O Joico czytałam ostatnio co nieco na kilku blogach, dzięki za obie propozycje, na pewno je sprawdzę, tym bardziej, że piszesz, ze sprawdzają się na "sianko" :)

      Usuń
    2. No właśnie, bo nazwa wskazuje na odżywienie włosów i powiem Ci, że ja właśnie tak patrzałam na wszystkie te "odżywki". Dzięki, że mnie uświadomiłaś :) Choć mimo wszystko na moich włosach nawet takiego wizualnego efektu nigdy po nich nie zauważyłam. Dlatego zrezygnowałam i teraz stosuję tylko maski plus olejki (polecam Ci również olejek rekonstruujący włosy z Yves Rocher heh :)

      Usuń
    3. Niestety, na ogół odżywki nie odżywiają :) Też lubię maski i olejki, ale i silikonowe odżywki stosuję od czasu do czasu - zależy jak się moje włosy mają. Dzięki za polecenie tego olejku z Yves Rocher, na pewno mu się przyjrzę! :)

      Usuń
  7. U mnie aktualnie świetnie sprawdza się odżywka Garniera z morelą i olejkiem migdałowym.
    Tę z Nivea na pewno przetestuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam tylko tą z Nivea, ten L'oreal jakoś mnie nie kusi. Za to Garniera kiedyś wypadałoby wypróbować bo dużo dobrego o niej czytam :) Obecnie zaczęłam używać Kallos Keratin więc zobaczymy jak się będzie sprawował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem L'oreal zupełnie nie warta ceny, choć mi udało się ją kupić na promocji. Keratynowej z Kallosa nie miałam, ale niedawno wróciłam do waniliowej i w sumie nie wiem czemu ją odstawiłam wcześniej, jest całkiem niezła.

      Usuń
  9. U mnie najlepiej sprawdza się nivea long repair, mam poniej mięciutkie i błyszczące włosy. Próbuję też też z garniera ale jak na razie nivea wygrywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak skończę tę, na pewno kupię i Long Repair, chcę zobaczyć czy robi różnicę :)

      Usuń
  10. Na mnie odżywka Garnier w ogóle nie działa, jest za słaba na moje suche włosy ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdza się tylko jeśli używam jej raz na jakiś czas, więc również rewolucji nie zrobiła :)

      Usuń
  11. Ciągle czytam dobre opinie o odżywce Garnier i Nivea, ale jakoś do tej pory jeszcze ich nie spróbowałam.
    Muszę po prostu kupić przy najbliższej okazji, wtedy będę mieć pewność, że po nie sięgnę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garnier też kupiłam na fali blogowej popularności, a Nivea zupełnie przypadkowo podczas jakichś innych zakupów. Ta pierwsze według mnie nie u każdego się sprawdzi, Nivea, jak pisałam, jest bardziej uniwersalna :)

      Usuń
  12. Ja najbardziej jestem zadowolona z tej Garniera :) Moja ulubiona drogeryjna odżywka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Garniera uwielbiam. Nivea też miałam i spisywała się równie fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie odżywka z Garniera dobrze się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. moje włosy kochają odżywke - Garnier Ultra Doux olejek z awokado i masło karite :):):)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam się na porowatości włosów, ale moje włosy są gęste, grube, mocno opijając się wodą i koszmarnie długo schną, dlatego ich pielęgnacja jest prawdziwym wyzwaniem. Mam tę odżywkę z Garniera i czeka cierpliwie na swoją kolej, ale z recenzji jakie spotkałam na blogach mam wrażenie, że się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ekspertem w dziedzinie włosów też nie jestem, ale akurat w stosunku do moich wątpliwości nie mam, to wręcz modelowy przykład włosów wysokoporowatych. Zarówno ten typ, jak i typ niskoporowaty jest dość łatwo określić. Jeśli masz włosy błyszczące, gładkie, zwykle proste i oporne na stylizacje, to prawdopodobnie są niskoporowate.

      Usuń
  17. U mnie sprawdza się ta z Garniera. Zdecydowanie za to kosmetyki z Nivea mi nie służą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę po komentarzach, większości bardziej Garnier odpowiada :)

      Usuń
  18. Garnier u mnie się sprawdzał, nie wiem jak teraz bo... odnoszę wrażenie, że wszystko co do tej pory stosowałam powinno iść w niepamięć. Jeszcze jedno cięcie i pozbędę się końcówki włosów regularnie katowanych farbami drogeryjnymi. Moja przygoda z farbami BioKapu trwa już niemal 1,5 i widzę zmianę w kondycji włosów a co więcej samym wyglądzie. Są inne, trudno mi oceniać w którą stronę inne bo do tego potrzebne mi cięcie. W tym przypadku też zmienię opcję i zobaczymy co z tego wyniknie.
    I jeszcze jedno, wydaje mi się że moje włosy są przesuszone albo zwiększyła się ich porowatość, a na pewno znowu mam problem z utrzymaniem właściwego nawilżenia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety wciąż na farbach drogeryjnych, choć używam tych bez amoniaku, nie wiem czy na dłuższą metę to robi różnicę, bo czytałam, że farby bez amoniaku to taki chwyt - ten amoniak trzeba zastąpić innymi substancjami, które wcale delikatniejsze nie są. Niemniej jednak włosy i tak wyglądają lepiej od dłuższego czasu, choć końcówki też mam okropnie zniszczone i nie mogę się doczekać cięcia.

      Dzięki za cynk o BioKap, chętnie wypróbuję, mam tylko pytanie, czy one dadzą radę siwym włosom i ile taka farba trzyma? Nie wiem jak Ty, ale ja głownie z tego względu farbuję, niestety siwulców mam coraz więcej.

      Usuń
  19. Ja mam mocno kręcone włosy i już wiem, że nie moge używać produktów z silikonami. Wypróbuję tego Garniera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? A nie masz problemów z puszeniem itd? Bo ja jednak mam od czasu do czasu, włosy kiedyś miałam mocno kręcone, ostatnio się zbuntowały i zmieniły w fale, ale dalej są wysokoporowate.

      Usuń
  20. Na razie mam tylko tą z Garniera, ale czytałam, że ta z Nivea również jest bardzo dobra :) Chętnie ja zakupię :) P.S. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja lubię tego Garniera :) Nivee w sumie też :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli post Cię zainteresował, będzie mi bardzo miło jeśli napiszesz kilka słów od siebie.

pozdrawiam :)

© ROSE AND VANILLA . All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig