MENU

7.8.15

Letni niezbędnik


W tym cudownym czasie, gdy moje mieszkanie zamienia się w całodobową saunę, a temperatura na zewnątrz przebija termometrową skalę, jedyne na co mam ochotę to zasunąć zasłony, włączyć wiatrak i leżeć tak plackiem do wieczora. Byłoby miło, ale skoro się nie da, trzeba szukać alternatyw. Chociażby na drogeryjnych półkach - bo chyba nie tylko ja w czasie wakacji odruchowo sięgam po kosmetyki lekkie i dające chociaż namiastkę orzeźwienia. Świeże zapachy, lekkie konsystencje i chłodne, jasne kolory w chwili obecnej zdecydowanie mają u mnie pierwszeństwo. Dziś zebrałam kilka ulubionych produktów, które towarzyszą mi od początku wakacji i pomagają przetrwać upały.


Pianka pod prysznic Douglas Home Spa Spirit of Asia to kosmetyk po którym nie spodziewałam się wiele, jednak jako produkt myjący, moje moje oczekiwania spełnił z nawiązką. Spirit of Asia jest zapachem kwiatowo-cytrusowym, a w składzie ma między innymi imbir, mleko bambusowe i ekstrakt z jagód goji. Bardzo orzeźwiający, wydajny i delikatny dla skóry. 

W kwestii nawilżenia dobrze sprawdził się balsam antycellulitowy Pat&Rub, który co prawda nie zlikwidował pomarańczowej skórki, ale otulił świeżym, charakterystycznym dla produktów marki, cytrusowym zapachem. Dodatkowo, w mojej torebce regularnie lądowała aloesowa mgiełka nawilżająca Yves Rocher. Pachnie pysznie - jak nektar z miąższu aloesu, a do tego działa chłodząco i nawilżająco na skórę. Buteleczka jest mała i poręczna, więc można zabrać ją ze sobą na plażę.


Kolorówkę zdominowały lakiery do paznokci, najlepiej w odcieniach błękitu. Moimi hitami są miętowy Essie Mint Candy Apple oraz lazurowy In the Cab-ana. Mięta, przy całej swojej urodzie, ma może ciut gorszą formułę, natomiast In the Cab-ana, potrafi zapewnić pełne krycie już przy jednej warstwie, a na paznokciach wygląda po prostu bosko. Poza tym, w makijażu na co dzień towarzyszy mi jedynie mascara, kredka do brwi i połyskujący Bobbi Brown Sparkle Eyeshadow w odcieniu Silver Lilac. To taki mój magiczny pyłek, który nałożony na gołą powiekę, odbija światło tysiącami drobinek. Do tego świetnie nadaje się na dzień, bo po prostu odświeża i otwiera spojrzenie. Postaram się szybko dodać osobny wpis na jego temat, bo te zdjęcia zupełnie nie ukazują powodu mych zachwytów.

A co z włosami? Moje niby fale, niby loki bez stylizacji się nie obejdą, a spray z solą morską Toni&Guy to jeden z tych produktów, które z jakiegoś powodu cieszą się u mnie wzięciem jedynie latem. Spray nadaje fryzurze trochę niesfornego wyglądu, dodaje objętości i znacznie ułatwia układanie świeżo umytych włosów.

I na koniec, obowiązkowo, letni zapach. My Honey Toni Gard to mieszanka owocowo kwiatowa, w której pierwsze skrzypce gra miód oraz limonka. Jest świeży, dziewczęcy i pachnie jak słodki orzeźwiający napój.  


A u Was co najlepiej sprawdza się podczas upalnych dni? 

pozdrawiam
Kinga
SHARE:
© 2025 ROSE AND VANILLA . All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig