MENU

14.1.15

Phenome - Pure Sugarcane Nourishing Deeply Sweet Scrub


Przygodę z marką Phenome zaczęłam, jak na moją osobę, nietypowo, bo od scrubu cukrowego. Sama nie wiem dlaczego zdecydowałam się właśnie na ten kosmetyk, w końcu peelingi do ciała nie goszczą w moim domu często. Wcześniej ten punkt pielęgnacji odhaczałam przy użyciu rękawicy lub specjalnej gąbki, a kosmetyki do tego celu przeznaczone, były w moim mniemaniu rzeczą zbędną. Rytuał ten jednak, mimo że powtarzany regularnie, był dla mnie tak atrakcyjny jak mycie zębów.

Ponieważ ofertę marki chciałam poznać od dłuższego czasu, stwierdziłam, że zafunduję sobie odrobinę luksusu i wybiorę sobie zdzierak z prawdziwego zdarzenia. Taki który nie tylko wygładzi, ale i wypielęgnuje ciało, a do tego umili kąpiel ładnym zapachem. Jeśli pamiętacie jeszcze moich grudniowych ulubieńców, zapewne domyślacie się, że peeling Nourishing oczekiwania te spełnił z nawiązką.


Dla tych którzy nie mieli jeszcze do czynienia z Phenome zaskoczeniem może być informacja, że to polska marka. Patrząc na opakowania kosmetyków, zawierające informacje w całości w języku angielskim, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ambicje założycieli sięgają dalej niż rodzimy rynek kosmetyczny. I całkiem słusznie, bo mają się czym chwalić. Phenome to nie tylko organiczne, naturalne kosmetyki, to cała filozofia, zakładająca, w wielkim skrócie, dbanie o siebie bez jakiejkolwiek szkody dla innych. 

Marka prezentuje spójny wizerunek firmy dbającej o środowisko, deklarując nie testowanie na zwierzętach, ale również dbanie o to aby surowce pozyskiwane do produkcji kosmetyków nie przyczyniały się do zmniejszania ich zasobów. Opakowania kosmetyków wykonywane są z produktów pochodzących z recyclingu, biodegradowalnych, bądź nadających się do powtórnego przetworzenia. Phenome prowadzi nawet zbiórkę zużytych opakowań, w zamian za które klientom przyznawane są punkty (program 'Return to Phenome'). O wszystkim tym można szczegółowo poczytać na oficjalnej stronie marki.

Nie ukrywam, że kupując kosmetyki rzadko myślę o powyższych kwestiach, w tym przypadku wspominam o nich jednak nie bez powodu. Produkty Phenome nie są tanie, ale jeśli mam moje ciężko zarobione pieniądze trwonić na kosmetyki, w tym przypadku mam przynajmniej pewność, że nie płacę tylko za markę, ale za pracę i wysiłek jaka stoi za wyprodukowaniem przykładowego słoiczka kremu. I robię to bez wyrzutów sumienia. Tym bardziej, że produkty z którymi miałam styczność do tej pory, okazały się być absolutnie świetne.


Seria Pure Sugarcane, w skład której wchodzi omawiany scrub cukrowy, przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry, w szczególności tej zmęczonej i pozbawionej elastyczności. Charakteryzuje się ona pięknym zapachem, który jest połączeniem wanilii, kwiatów i cytrusów.... przysięgam, że gdyby wyprodukowano perfumy o tym aromacie psikałabym się nimi jak szalona. Jest uzależniający!

Produkt przychodzi do Nas kartonowym opakowaniu, które kryje solidny słój z ciemnego szkła. W środku czeka peeling z brązowym cukrem w roli głównej. Towarzyszy mu kompleks organicznych olejów roślinnych na czele z olejkiem makadamia, migdałowym, jojoba i oliwą z oliwek. (cała reszta wypisana rozstała na zdjęciu poniżej).

Najbardziej lubię używać tej mieszanki tuż przed wieczorną kąpielą. Nie stosuję peelingu na suchą skórę, gdyż wtedy drobinki cukru nie trzymają się ciała tak dobrze i cześć produktu się marnuje. W moim przypadku najlepiej działa masowanie delikatnie wcześniej zwilżonej skóry - peeling zyskuje trochę przyczepności, a drobinki cukru nie rozpuszczają się tak szybko jak przy kontakcie z mokrą jej powierzchnią. Aby dopełnić pachnący rytuał, na koniec zanurzam się w wannie z ciepłą wodą. I tę część mogłabym przedłużać bez końca. Może to zabrzmi banalnie, ale po takiej rozgrzewającej, aromatycznej kąpieli (olejki przy kontakcie z wodą dostają niezłego kopa i zapach wypełnia całą łazienkę ze zdwojoną siłą), na prawdę czuję się zrelaksowana jak po wizycie w luksusowym salonie SPA. Skóra na całym ciele jest gładka, miękka i pięknie pachnie. W moim przypadku nie potrzebna jest jej też dodatkowa dawka nawilżenia, bo oleje zawarte w peelingu spełniają się w tej funkcji wystarczająco.

Wybacz rękawico peelingująca, ale odchodzisz do lamusa :)




Absolutnie uwielbiam ten kosmetyk, a do wszystkich jego walorów dołączyłabym jeszcze wydajność. Używam go raz lub dwa w tygodniu od jakichś sześciu tygodni, a w słoiku wciąż jest sporo produktu. 

Cena regularna to 139 zł, więc nie jest to tania przyjemność. Niemniej jednak, moim zdaniem warto, ze wszystkich powodów wspomnianych przeze mnie wcześniej. Poza tym Phenome ma w zwyczaju często raczyć klientów promocjami, więc jeżeli jesteście zainteresowane, radzę poczekać na jedną z nich.

Ciekawa jestem jaki jest Wasz stosunek do marki Phenome, znacie, macie swoich ulubieńców?

pozdrawiam
Kinga
SHARE:
© 2025 ROSE AND VANILLA . All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig