2.12.14

Listopadowe zużycia - mini recenzje


Jak co miesiąc o tej porze, nadchodzi pora na zebranie pustych opakowań i podsumowanie zużyć. Tym razem zrobienie zdjęć było prawdziwym wyzwaniem bo pogoda, a konkretnie brak słońca, konsekwentnie zniechęcała mnie do podjęcia jakichkolwiek prób. Na szczęście z niewielką pomocą świątecznych lampek, udało mi się rozpędzić listopadową szarugę.

Wracając do zużyć listopada, ta oto skromna piątka opuszcza moje kosmetyczne zastępy. Z większością żegnam się na zawsze, a powrót dopuszczam jedynie w przypadku jednego z nich. Z resztą, jeśli pamiętacie ostatnich ulubieńców, zapewne wiecie, o którym produkcie mowa.

Zapraszam do mini recenzji.


1. Yves Rocher Riche Creme krem przeciwzmarszczkowy pod oczy - niestety, ale to ostatni kosmetyk z linii Riche Creme jaki kupiłam. Krem nawilża okolice oczu w stopniu wystarczającym, jednak wysoka cena i masa niesamowicie pozytywnych recenzji (wystarczy wejść na wizaż), sprawiły, ze miałam wobec niego bardzo wysokie oczekiwania. Doskonale pamiętam lekturę całych postów, w których użytkowniczki zarzekały się, jakoby ten krem faktycznie spłycał zmarszczki. Do tego akurat podchodziłam z rezerwą i jak się okazało, całkiem słusznie. Ostatecznie nie jestem z niego zadowolona, choć krzywdy mi nie zrobił. Przede wszystkim lubię treściwsze formuły, poza tym bardzo przeszkadzał mi zapach, charakterystyczny dla całej linii Richer Creme. I choćby ze względu na niego raczej podaruję sobie dalsze przygody z tą serią.

2. Sally Hansen Diamond Strenght wzmacniający preparat do paznokci - mimo że w opakowaniu została jeszcze prawie połowa, pozbywam się go, gdyż nie nadaje się do dalszego użytku. Odżywkę stosowałam solo lub jako bazę. W obu przypadkach nie robiła nic specjalnego. Utrzymywała paznokcie w jako takim stanie, jednak nie zauważyłam ani wzmocnienia, ani przedłużenia trwałości lakieru. Dodatkowo w połowie opakowania, produkt zgęstniał i zwyczajnie się zepsuł, a moje paznokcie z dnia na dzień zaczęły się łamać i rozdwajać. Niestety, nie wiem, czy to wina konkretnego egzemplarza, czy ten produkt tak ma. Niemniej jednak, co do winowajcy w tym przypadku nie mam wątpliwości, tym bardziej, że tydzień po odstawieniu i przerzuceniu się na Nail Tek, stan paznokci znacznie się poprawił.


3,4. Natura Siberica Aralia Mandshurica Night Cream/Day Cream - dwa kremy do cery suchej, na dzień i na noc rosyjskiej marki Natura Siberica okazały się pielęgnacyjnymi niewypałami. W skrócie - po prostu słabo nawilżają. Więcej na ich temat przeczytacie tu <klik>.


5. Kawowy żel pod prysznic Yves Rocher Jardins du Monde - zaliczył swój debiut w ulubieńcach października. Pachnie przepysznie, słodką kawą z mlekiem. Jedyny zdenkowany produkt, z którego byłam w pełni zadowolona.

Podsumowując, zużycia ubiegłego miesiąca prezentują się wyjątkowo skromnie i poza kawowym żelem, właściwe żadnego kosmetyku polecić nie mogę. Szkoda, choć z drugiej strony, satysfakcja z pozbycia się pustych opakowań skutecznie tłumi uczucie rozczarowania. Tym bardziej, że mam kilka obiecujących nowości, które z ogromną chęcią włączę do pielęgnacji.

A Wy? Coś Was ostatnio zachwyciło, coś rozczarowało?

pozdrawiam
Kinga
SHARE:

38 komentarzy

  1. Chcę taki kawowy żel do kąpieli:) Poza tym podobają mi się Twoje lampki - są piękne. Gdzie je zdobyłaś?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampki są z livebeautifully.pl - bardzo przyjemny sklep, polecam jeśli nie znasz :)

      Usuń
    2. Dziękuję:) Nie znałam tego sklepu.

      Usuń
  2. Rówież bardzo lubię żele od YR.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nr 1 dostałam gratis jak uzbierałam wszystkie pieczątki - wybrałam dla mamy na jakieś święto. Mama była bardzo zadowolona, tylko ona ma głównie problem z tym, że większość kremów ją uczula, więc jak znajduje jakiś, który jej nie podrażnia jest zachwycona. Chętnie wezmę jej podobnie, tylko zanim uzbieram znowu te pieczątki... bo krem jest naprawdę drogi w stosunku do wielkości słoiczka ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jest drogi, może lepiej poczekać na jakąś fajną promocję w sklepie internetowym, n przykład 50% na cały koszyk. Na pieczątki pewnie i tak musiałabyś sporo pieniędzy wydać (nie wiem dokładnie jak one działają, bo nie w moim mieście nie ma sklepu stacjonarnego). Świetnie, że jej nie uczula i że jest zadowolona - w końcu każdy lubi co innego. Ja jednak myślę, że w tej cenie (a pewnie i taniej) bez problemu znajdę dla siebie coś innego.

      Usuń
  4. Nic z YR nie miałam.
    Bardzo podoba mi się pomysł z tymi światełkami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten żel z YR. Świetnie pobudza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne masz te lampki!

    Co do zużyć. Przyznam, że krem pod oczy YR długo siedział mi w głowie - właśnie po tej mnogości pozytywnych recenzji, ostatecznie o nim zapomniałam i wychodzi na to, że dobrze się stało. Przypominam sobie też recenzję Iwetto, która podobnie nie była zadowolona z jego działania. Ja mam czterech ulubieńców w tym temacie (Super Aqua Eye Serum z Guerlain, Advance Night Repair Eye z Estee Lauder, Happy z Phenome oraz krem z dziką różą od Korres). Obecnie stosuję dyniowy krem Organique, jest ok, fajnie nawilża, ale żadnej rewelacji, póki co, nie odnotowałam.

    Z pozostałej grupki znam żel kawowy i także go uwielbiam! Zapach ma niesamowity, zresztą, te żele udały się YR. Ze swej strony polecam również różowego grejpfruta - cudny aromat dla zwolenników nut tego owocu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzję Iwetto pamiętam doskonale, kiedy ją czytałam byłam w trakcie używania tego kremu i podzielam jej zdanie na jego temat. Twoje propozycje zapamiętam, choć w sumie Guerlain i Estee Lauder nie są mi obce. Phenome na pewno rozważę, aktualnie mam kilka próbek ich kremów, choć to za mało aby wyrobić sobie opinię. Bardzo liczę na Phenome własnie, bo w kwestii kremów naturalnych towarzyszy mi wyjątkowo zła passa. Skoro piszesz, że krem pod oczy Cię zadowolił jest nadzieja :)

      A z tym żelem grejpfrutowym to trafiłaś, to mój ulubieniec z całej serii, idealny na lato. Z tego co pamiętam pomarańcza też była całkiem fajna :)

      Usuń
  7. Miałam chęć na ten krem pod oczy, ale odpuściłam. Może i dobrze..,

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ten kawowy żel z YR. Ja za nim nie przepadałam a mój mąż go wręcz ubóstwiał :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam przetestować ten krem pod oczy, ale skoro wcale nie jest taki dobry, to chyba sobie odpuszczę... :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam kupi ten krem od YR ale po Twojej recenzji go sobie odpuszczę:).

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka razy podchodziłam do tego kremu pod oczy z Yves Rocher, ale za każdym razem ważniejszy był inny zakup - okazuje się, że miałam jakieś przeczucia :) aktualnie mam krem pod oczy Benefit - jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne piszesz o It's Potent z Benefitu. O ile benefitowa kolorówka bardzo mnie kusi, tak co do pielęgnacji nie wiem, czy jest warta dość wysokiej ceny. Przyznam, że niespecjalnie się interesowałam recenzjami, jeśli pisałaś o nim u siebie to chętnie poczytam :)

      Usuń
  12. Mam tą odżywkę z SH i również cudów nie widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam jedynie żel z YR, który absolutnie nie przypadł mi do gustu ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Żele pod prysznic Yves Rocher bardzo lubię. Z Sally Hansen mam obecnie Top Coat i jest beznadziejny, mimo że ich lakiery do paznokci lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli Insta Dri? Używałam go dość niedawno i był ok, ale dość szybko zgęstniał. Teraz mam Seche Vite i jest o niebo lepszy.

      Usuń
  15. Cenię sobie te żele do kąpieli ze względu na przepiękne zapachy. Tej wersji jeszcze nie próbowałam, ale chętnie się po nią udam do sklepu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj, kawowy żel jest świetny :)

      Usuń
  16. Nie znam żadnego wymienionego kosmetyku. Szkoda, że krem się nie sprawdził bo sama miałam na niego ochotę:(

    OdpowiedzUsuń
  17. Zużycia porównywalne z moimi ;) Marki YR nie lubię. Nie ma w niej nic, co rzeczywiście "musiałabym" wypróbować, a to, co próbowałam wychodziło słabo, więc te kosmetyki sa mi zupełnie obce. Za to miałam kiedyś tą odżywkę z SH, ale i na mnie nie wywarła większego wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Yves Rocher to jest ogólnie ciężki temat. Raz trafia się świetny kosmetyk, innym razem na zupełny bubel. W moim przypadku tych drugich było ostatnio znacznie więcej. Dlatego też od dłuższego czasu w niczego nie zamawiałam, choć dawniej zdarzało mi się robić zakupy co miesiąc.
      Jedyna rzeczą, którą niezmiennie lubię są żele pod prysznic, chciałabym wypróbować nowe zapachy (gruszka w karmelu brzmi bardzo przyjemnie :)), ale dla samych żeli nie opłaca się napełniać koszyka.

      Usuń
  18. U mnie też skromniutko ze zużyciami w listopadzie. Co do serii Riche Creme też mnie rozczarowała. Na pewno nie jest warta swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam (wirtualnie) sporą grupkę osób, którym ta seria bardzo odpowiada. Niestety, dla mnie największą jej wadą i rzeczą na dłuższą metę nie do przejścia, jest jej zapach. Działanie też powalające nie jest, a kremy kosztują na prawdę sporo.

      Usuń
  19. Myślałam o tym kremie pod oczy ale natknęłam sie w ostatnim czasie na negatywne opinie. Jak cos chce kupić to czytam głowienie recenzje na blogach. Rzadko na wizażu :) Zainteresował mnie jeden anti global age czy jakoś tak :D :) miałam próbkę i zaintrygowała mnie konsystencja :) ale trochę kosztuje wiec... odpuszczam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też coraz mniej ufam wizażowym recenzjom, choć z przyzwyczajenia zdarza mi się tam wejść. Wypisując kosmetyk w wyszukiwarkę, wizaż wyskakuje zawsze gdzieś na początku, więc siłą rzeczy czasem zajrzę.

      Najczęściej, tak jak TY, szukam opinii o kosmetykach na blogach. Mam swoje ulubione, których autorki czytuję regularnie. Można powiedzieć, że znam ich gusta i mniej więcej wiem, czy ich kosmetyk przez nie polecany i sprawdzi się również u mnie. Odnośnie negatywnych opinii dotyczących kremu YR, zapewne czytałaś tę u Iwetto, bo ona ostatnio o nim pisała. Swoją drogą, jej blog jest jednym z tych które odwiedzam regularnie, bo bardzo lubię jej recenzje :)

      Usuń
  20. Uwielbiam żele pod prysznic YR, tego jeszcze nie miałam, ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nic z Twoich zużyć nie kojarzę :( U mnie ostatnio została wykończona maska i balsam marokański, za którymi mi strasznie tęskno. Do tego serum do twarzy Baikal Herbals dla cer tłustych i mieszanych też jest już powoli na wykończeniu, ale za nim nie będę tęsknić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsam marokański u mnie też na wykończeniu i coś mi się wydaje, że znowu trafi do ulubieńców. Używałam go praktycznie cały listopad wraz z szamponem tureckim i wcale nie mam dość. Poza działaniem, oba na nowo zachwyciły mnie zapachami. Zimą strasznie mnie do takich ciągnie :)

      Usuń
  22. Miałam kawowy żel pod prysznic, pod koniec jego zapach zaczął mnie trochę męczyć i już do niego nie wróciłam.

    OdpowiedzUsuń
  23. bardzo kusza mnie kosmetyki yves rocher :) bardzo lubie ten żel kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, że w tym denku znalazł się tylko jeden kosmetyk, który w pełni spełnił Twoje oczekiwania. Niestety mimo czytania wielu recenzji każdej z nas zdarza się trafić na mało udane produkty. Żele YR też bardzo polubiłam, ale w związku z dosyć dużym otworem zawsze wylewam zbyt dużą ilość, co odbija się na ich wydajności ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Widze dużo YR :) przypomniałaś mi o tej marce, tak dawno nie robiłam u nich zakupów! :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Żadnego z tych produktów nie znam ale mi chyba zapach kawowy żelu pasowałby tylko rano do obudzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli post Cię zainteresował, będzie mi bardzo miło jeśli napiszesz kilka słów od siebie.

pozdrawiam :)

© ROSE AND VANILLA . All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig